http://karenmathisonschmidt.blogspot.com
Napięta smycz ciągnie go za rękę, szarpie.
Pan Świat szuka wzrokiem psa, ale nie znajduje nawet cienia jego kształtu. Obroża obejmuje pustkę. Spokojny krok profesora, zamienia się w truchcik, potem w bieg.
I Pan Świat nie wie nawet kiedy, znów, traci go z oczu.
Jego kochany profesor, nic a nic, się nie zmienił.
Od "wtedy" po "dziś" i "zawsze" - na tej samej smyczy…
Po późnym powrocie do siebie Pan Świat pisze wiersz,
choć tyle razy już postanawiał sobie:
nie pisać wierszy.
:
"Profesor Ogon"
Był pół ogona, a może
Trzy ogony „za”, usiłował
Doganiać – nie doganiał.
Byli szybsi, lepsi, lotniejsi.
Nie potrafił wybrać pomiędzy:
komentarzem do nich
a
jestestwem własnym.
Z pozoru skromny,
w istocie - niepewny
myśli, ręki, słowa,
tropu.
Podążał wiecznie
schowany za
ich
plecami,
dopowiadał, co
nie powiedzieli,
dekorował,
uzupełniał,
dodawał, co
pominęli.
I nawet teraz, gdy umarli
błyszczą.
On tylko
cicho skomle
w cieniu,
bez nadziei, bez sławy
bez kości.
Kundel, co marzył
mierzyć się
z wyżłami.
