O autorze
Jestem autorem kilku zbiorów wierszy, tekstów krytyczno-literackich, słuchowisk, sztuk teatralnych, widowisk multimedialnych, scenariuszy filmowych. Byłem dziennikarzem, dyrektorem programu radiowego, wykładowcą uniwersyteckim, menedżerem w kulturze.

Na dworze Cesarza

Max Ernst: Ubu Imperator, olej, 1923.
http://www.wikipaintings.org/en/max-ernst/ubu-imperator-1923
Max Ernst: Ubu Imperator, olej, 1923.
http://www.wikipaintings.org/en/max-ernst/ubu-imperator-1923
Pan Świat od miesięcy nie rozmawiał ze swoim Cesarzem. Zapomniał już nawet, o co chciałby go zapytać. Ich dawne projekty porasta czas. Muzyka umilkła. Znów się szepcze, że rebelianci szykują kolejny pucz.

Strachliwi akolici, jak cerbery, strzegą dostępu do tronu.



Pustymi korytarzami pałacu przemyka tylko niekiedy płochy cień Marka Polo.
„Rudzik”, syn bednarza – „najdzielniejszy z dzielnych” - marszałek Ney
już piątą godzinę siedzi skulony w poczekalni.

Iluż to, iluż odeszło z kwitkiem ?

Cesarz od lat, z zasady, nikogo nie przyjmuje.
Oficjalne audiencje już chyba na zawsze zostały zapomniane.
Jak na wszystkich dworach, i tu, obowiązują
niezmienne te same prawa.

I Pan Świat nie wie, co ma czynić.

Jakie są względem niego cesarskie plany i zamiary ?
Jaka polityka ? Strategie jakie ?

Pełne niewysłowionej pustki, leniwe, dni Pan Świat spędza w ogrodach,
albo w zakamarkach biblioteki.

Z nudów wymyśla sobie jakieś dziwne kwerendy. Godzinami wyszukuje
rzadkie woluminy, o których istnieniu powszechnie zapomniano.

Przygotowuje wyimaginowane raporty… Ale przecież wie, że
i tak "nikt nigdy", "i do końca świata”, ich już nie przeczyta.

Niekiedy tylko zamieni parę, nic nie znaczących, słów z piątym kamerdynerem,
z lokajem trzech drzwi, albo z służkami czwartej kategorii.
Na więcej nie pozwala nomenklatura. Wszyscy się boją...

Tajni radcy… spoglądają na niego jakby był kawałkiem przezroczystego szkła.
Ich wzrok przenika go jedynie wtedy, gdy napatoczy się przypadkiem
i, niechcący jakoś, wejdzie w drogę.

Patrzą i nie widzą.

Zawieszeni pomiędzy ciszą pałacu a jękiem chorych prowincji,
bez hałasu, bez rozgłosu, bez-szelestnie zmierzają ku,
sobie tylko znanym,
tajnym celom.

Prawda jest jednak taka, że i oni nie wiedzą:
„dokąd to wszystko zmierza ?”

Tajni radcy… powolni rozkazom wiernych i najbardziej oddanych Cesarzowi szambelanek dworu wykonują tylko swoje „odtąd - dotąd”.

A prawda ?

Pan Świat nie zna ich prawdy.

Każdego dnia odkrywa jakąś swoją nową prawdę i traci ją bezpowrotnie,
gdy - znużony czekaniem - znowu zasypia.

A rebelia ?

Także się nie spieszy.
Trwa ładowanie komentarzy...