beztrosko śpiąc, albo opowiadając sny, bo tu, kto im więcej śpi,
tym bardziej jest bogaty.
Taka jest nasza Kukania.
Zasobna i pełna jest wszelakich dóbr:
pyszne mięsa, pieczenie, pyszne ryby, owoce, ciasta, słodycze i napitki,
rzeki piwa, wina i okowity, ba - ulice zastawione bogatymi i kuszącymi stołami,
przy których każdy może usiąść i jeść i pić do woli.
Taka jest nasza Kukania.
Tu miesiąc liczy sobie tygodni – sześć.
Każdy dzień jest tu świętem albo niedzielą.
W ciągu roku cztery są Wielkanoce, i cztery Wigilie św. Jana,
i cztery winobrania, i Boże Narodzenia – także cztery,
i cztery karnawały, i cztery święta Matki Boskiej Gromnicznej,
i cztery święta Wszystkich Świętych.
Taka jest nasza Kukania.
Zamiast deszczy, trzy razy w tygodniu, z nieba spadają pieczone gołebie,
albo gorące kiszki, a jedyny post obchodzi się
raz na dwadzieścia lat.
Taka jest nasza Kukania.
Sakiewek z pieniędzmi nikt już nawet nie podnosi,
bo nie są przecież potrzebne.
Taka jest nasza Kukania.
Wszyscy tu mogą folgować sobie do woli,
kto z kim i jak chce.
Nieustannie też piją ze źródła wiecznej młodości,
i wszyscy są piękni, i nie wiedzą, co to słabość,
ból, choroba.
Taka jest nasza Kukania.
