Obrońcy twierdzy rozeszli się pomiędzy straganami bazarów.
Sprzedają resztki pamięci. W tanich dyskontach kupują
tylko artykuły pierwszej potrzeby.
To już nie tanki, ani nocne patrole, lecz
na podwórkach nadal trwa wojna.
Nowa odmiana dzieci zrodziła
starą odmianę dzieci.
Nikt nie jest pewien, że ustąpiły objawy
zaniku poczucia czasu.
Miesiące kończą się szybciej niż przewiduje kalendarz,
dni tygodnia straciły jakiekolwiek znaczenie:
niedziela może być środą, wtorek – sobotą,
bez różnicy.
Historia wrasta w skórę ulic i domów coraz głębiej,
Lifting tylko częściowo zakrywa blizny.
Restauracja świątyń i ogrodów,
nadal ma charakter wybiórczy.
Rośnie deficyt; rosną podatki, czynsze,
odsetki. Liszaje biedy, szare kwartały,
śmierdzące zaułki, pryszczate ściany,
chore grafitti.
W przejściach podziemnych - grajkowie, żebracy,
zdeptane ulotki, połykacze ognia, klauni, bębniarze,
ludyści, żywe posągi, kamienne twarze,
zachłanni przyjezdni.
W rękach kuglarzy głową do dołu obraca się wielka litera M.
W rytmie pamiętnych dat maszerują, maszerują:
tęczowi, brunatni, czerwoni, zieloni,
zrzeszeni i nie zrzeszeni,
związkowi i nijacy.
Słupki poparcia, oglądalności; wysokość sprzedaży
liczą się bardziej niż dekrety Rady,
a cena baryłki więcej tu niż armia
znaczy.
Zwolennicy ugody, przeciwnicy ugody.
Któż oni ? Inne Miasto, inne podziały.
Odarte ze złudzeń stronnictwo niezłomne
resztkami sił drze jeszcze szaty, mówi
martwym językiem ptasim.
Elipsy, przenośnie, wykwintne porównania
zmielone płynnie i ponowocześnie
jak nakazuje obowiązująca moda.
Jeszcze tylko staruszki i staruszkowie powtarzają
na cmentarzach za Poetą:
„… jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie miasto...”
Pan Świat nadal nie jest pewien czy to już ostateczna wersja.
Patrzy jak tamci "w twarz głodu twarz ognia twarz śmierci
najgorszą ze wszystkich - twarz zdrady".
Zbyt wolny, żeby dogonić szczury, szepce z daleka od Miasta:
„..i tylko sny..., i tylko sny nasze nie zostały upokorzone".
